Ryby - wartościowe jedzenie czy źródło toksyn
W mediach społecznościowych coraz częściej straszy się żywnością. Niestety ryby również trafiły do worka produktów niezalecanych przez niektóre kręgi osób, np. wegetarian lub osoby twierdzące, że zanieczyszczenia pochodzące z mórz i oceanów kumulują się w rybach, przez co ich spożycie może być groźne dla zdrowia. Abstrahując od argumentów etycznych – czy powinniśmy całkowicie wyeliminować z jadłospisu piątkową rybkę ze względu na zawartość metali ciężkich i dioksyn? Czy w przypadku pożywienia rozsądnym jest kierowanie się przysłowiem „albo rybki, albo akwarium”?

Jakie zanieczyszczenia trafiają do ryb?
Głównym powodem zmartwień internetowych krytyków są zanieczyszczenia, do których zaliczamy bifenyle, pestycydy, dioksyny czy furany trafiające do mórz z atmosfery, ścieków czy rzek. Niestety mają one zdolność do magazynowania się w tkance tłuszczowej ryb przemierzających Bałtyk wzdłuż i wszerz. Zanieczyszczenia mogą trafić na nasz talerz wraz z rybą zamówioną w nadmorskim kurorcie, a nadmierna ekspozycja na wcześniej wymienione może zwiększać ryzyko nowotworów [1].
Czy zanieczyszczeń w rybach przybywa?
Czy to prawda, że stężenia potencjalnie szkodliwych substancji w rybach stale rosną? Według Morskiego Instytutu Rybackiego jest wręcz odwrotnie – przez ostatnie 15 lat ilość zanieczyszczeń wyraźnie zmalała. Poniżej zamieściłem tabelę opisująca dozwoloną ilość rożnych gatunków ryb, które możemy bezpiecznie spożywać z uwagi na występujące w nich zanieczyszczenia. Jak widać na załączonym obrazku, w zdecydowanej większości przypadków możemy pozwolić sobie na bardzo pokaźną porcję, sięgającą nawet ~23 kg ryby tygodniowo. Jedynym gatunkiem, do którego można mieć obiekcje jest łosoś bałtycki, którego spożycie nie powinno być większe niż 105 g tygodniowo [2]. Ilość dioksyn można zmniejszyć poprzez trymowanie, smażenie, gotowanie, a w przypadku łososia bałtyckiego – odcięcie części brzusznej, bo właśnie tam kumuluje on największą ich ilość.
Dlaczego warto jeść ryby mimo zanieczyszczeń?
Jeśli w rybach występują zanieczyszczenia, to dlaczego zaleca się ich spożywanie? Głównie ze względu na wysoką zawartość kwasów tłuszczowych omega 3 (EPA, DHA) w tłustych rybach morskich, które mają plejotropowy wpływ na organizm. Prawidłowe spożycie omega 3 zmniejsza ciśnienie krwi, działa antyagregacyjnie i obniża stężenie trójglicerydów we krwi co może przyczyniać się zmniejszenia ryzyka chorób cywilizacyjnych jak choroby układu krążenia czy cukrzyca typu II [3]. Poza tym, ryby są jednym z niewielu źródeł witaminy D, selenu i jodu w diecie Polaków. Niedobory tej pierwszej notuje się u 90% naszego społeczeństwa i niestety nawet przy wysokim spożyciu ryb, w okresie jesienno-zimowym musimy ją suplementować. Selen i jod są natomiast niezbędne do prawidłowego funkcjonowania tarczycy, a ich niedobory przyczyniają się do niedoczynności tego gruczołu. Ponadto, selen działa ochronnie w przypadku nowotworów wątroby i jelita grubego, a polskie gleby są ubogie w ten składnik mineralny. Między innymi dlatego spożycie ryb w naszym kraju jest tak ważne.
Spożycie dwóch porcji ryb morskich w tygodniu zmniejsza ryzyko śmierci z powodu chorób układu krążenia o 36% [4]! Autorzy tego badania twierdzą, że korzyści wynikające z pojawienia się ryb w naszym jadłospisie zdecydowanie przewyższają ewentualne skutki uboczne! Co ciekawe, osoby jedzące rybki najczęściej charakteryzowały się najniższym ryzykiem depresji, o czym pisałem w artykule na temat Niebieskich Stref (tu można dać hiperłącze) [5].
Ile ryb w tygodniu jest bezpieczne?
Bardzo często cytuje się słowa Paracelsusa „Dosis facit venenum” (dawka czyni trucizną). Według mnie, w przypadku spożycia ryb w Polsce to stwierdzenie w ogóle się nie sprawdza. Agencja ds. Żywności i Leków (FDA, z ang. Food and Drug Administration) za bezpieczną ilość w przypadku kobiet w ciąży uważa 3 porcje ryb tygodniowo. Według ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO, z ang. World Health Organization) i Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO, z ang. Food and Agriculture Organization of the United Nations) powinno spożywać się 1-2 porcje ryb tygodniowo [6]. Niestety w Polsce ponad 80% osób spożywa maksymalnie jeden posiłek rybny tygodniowo lub mniej.
Podsumowanie
Podsumowując, powinno nakłaniać się do spożywania ryb. Polacy jedzą zdecydowanie ich zdecydowanie za mało, a korzyści wynikające ze spożycia ryb zdecydowanie przewyższają ewentualne skutki uboczne. Ryby są dobrym źródłem białka, selenu, jodu, witaminy D i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (w przypadku tłustych ryb morskich). Rybami niezalecanymi przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA, z ang. European Food Safety Authority) są rekin, miecznik, marlin i tuńczyk, ze względu na największą zawartość toksyn. W Polsce do tego szkodliwego grona możemy dodać łososia bałtyckiego. Dla przezornych warto dodać, że głównym źródłem dioksyn i dioksyno podobnych polichlorowanych bifenyli są w naszej diecie produkty mleczne i mięso, a nie ryby.




